Expo Kraków prezentuje: event dla bibliofila

Mówisz, że ludzie nie czytają książek?

No to chodź za mną – coś ci pokażę. 

targi
  • 700 wystawców z 25 krajów
  • 759 autorów z Polski i zagranicy
  • 68 tysięcy zwiedzających

Pierwszy raz w życiu widziałam taką ilość ludzi skupionych wokół książek i rozmawiających o książkach. Dzieci reagujące piskiem na widok Miasteczka Mamoko, Muminków czy Pippi. Recytujące wiersze Brzechwy, opowiadające baśnie Andersena, śpiewające piosenki z Akademii Pana Kleksa. Widziałam dorosłych wymieniających się opiniami o nowościach, karty bankomatowe zbliżane do czytników z prędkością światła, a sekundę potem torby, plecaki, reklamówki, wózki dziecięce pełne literatury.

W kolejce po autograf Hugo-Badera dyskutowałam o współczesnym polskim reportażu, podczas warsztatów plastycznych dla dzieci o książkach dla najmłodszych Grzegorza Kasdepke i wyższości szwedzkich pozycji dla dzieci nad tymi polskimi. Słuchałam jak ktoś czyta na głos Ulicę Czereśniową, uśmiechnął się do mnie Wojtek Tochman, a przez cały ten czas trzymałam za rękę (lub na kolanach) Hanię. Niech szlag trafi wszystkie all inclusive świata. Mam wrażenie, że właśnie tak po śmierci mogłoby wyglądać moje niebo.

_T8A0089

_T8A0099

O IMPREZIE SŁÓW KILKA

Z czym kojarzyć mi się będą targi książki 2016?

Niesamowita atmosfera, którą tworzyli ludzie. W obliczu wydarzeń ostatnich lat, z jakimi mamy do czynienia w naszym (rzekomo cywilizowanym) kraju, dziwną nadzieją wypełnił mnie widok tylu czytających ludzi. Jeśli Myślenie zaczyna się od czytania (Umberto Eco) to ja już teraz nie mogę się doczekać efektów, z jakimi Polsce przyjdzie się niedługo zetknąć.

readingNajbardziej znane (i uznane) nazwiska – ze świata literatury i nauki o literaturze. Lista gości specjalnych była imponująca i nie widziałam na targach żadnego autora, przy którym nie ustawiłaby się spora kolejka wiernych czytelników. Byli zarówno literaccy celebrities jak i wybitni literaturoznawcy i językoznawcy. Poeci, prozaicy, autorzy literatury non-fiction jak i beletrystyki. Autorzy polscy i zagraniczni. Podobało mi się to, że to największe polskie spotkanie z literaturą było w tak szerokim zakresie spotkaniem z ludźmi. Tu lista tych, z którymi można było się zobaczyć w sobotę. Żałujecie, że Was nie było, co? 😉

jacek

Aplikacja mobilna AdFairs – warto było ściągnąć aplikację mobilną targów, ponieważ ta, w przeciwieństwie do pracowników ochrony czy  tych z plakietą „Organizator”, za każdym razem podawała poprawną odpowiedź wskazując dobrą drogę od stoiska do danego stoiska, czy innego ważnego z punktu widzenia odwiedzającego miejsca. Dodatkowo aplikacja informowała o atrakcjach na stoiskach, spotkaniach z autorami i rabatach na książki wygrywając tym samym w tym tłumie z wydrukowanym przeze mnie harmonogramem. Gdyby jeszcze na targach znalazł się punkt na podładowanie padających jak muchy telefonów to byłoby naprawdę idealnie.

IMG_1604

Co zapamięta Hania? Że Czasdzieci.pl zdiagnozował moje dziecko i wystawił receptę. O chorobie o tajemniczej nazwie „Muszę mieć wszystkie książki świata” wiedziałam; o tym, że jest nieuleczalna – też. Okazało się jednak, że autorytet lekarza, który jest silnie zakorzeniony w umyśle mojej pięciolatki może uratować nas przed wieloma kompulsywnymi decyzjami zakupowymi

-Chcę mieć taką książkę mamo!

-A dlaczego akurat taką?

-Bo jej jeszcze nie mam

(mam tak samo, z książkami i sukienkami)

Dzierżąc w dłoni konkretne zalecenia, zakupiłyśmy konkretne lekarstwa na jesienne wieczory. Tym samym po wizycie w Krakowie nie muszę sprzedawać nerki. A było blisko.

recepta

Zachwycona imprezą, obładowana książkami jak wielbłąd nie dam złego słowa na Targi Książki powiedzieć. Ale jednocześnie nie umiem (i nie chcę) pozostawić bez komentarza jednej organizacyjnej kwestii.

Na wejściu jeden wielki chaos – na wjazd na parking czekało się 40 minut, tylko po to, by kluczyć po wypełnionym po brzegi terenie kolejnych 40 minut z powodu braku wolnych miejsc. Na wjeździe żadnej informacji o przepełnieniu parkingów, ba, nawet deklaracje, że z miejscami problemów nie ma. Dezorientacja i dezinformacja. Jeden działający automat do uiszczania opłaty parkingowej. Tak, jakby tworząc infrastrukturę krakowskiego Expo nikt nie przewidział takiej ilości ludzi.

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie? Z rocznymi karnetami VIP byliśmy odsyłani od biblijnego Annasza do Kajfasza. Jak to zwykle bywa (prawo Murphy’ego?) dopiero przy ostatnim wejściu na teren imprezy znalazł się ktoś, kto wiedział, czym karnet jest i wpuścił nas na teren imprezy. Gdyby to była pojedyncza sytuacja… to bym nie rozpisywała się na kolejny akapit. Ale nie była.

Kto mnie ochroni przed ochroną? Daleko mi do wyciągania pochopnych wniosków na temat firm ochroniarskich, bo zdaję sobie sprawę, jak trudno przy niskich stawkach, jakie oferuje się pracownikom ochrony, zapewnić poziom, którego się od imprez masowych zaczyna oczekiwać. Na Targach Książki wielokrotnie dziękowałam jednak światu za istnienie alternatywnych firm ochroniarskich (także tej, której zlecamy ochronę targów ProfiAuto Show) do tej zabezpieczającej to wydarzenie. Ze strony ochroniarzy doświadczyliśmy sporej ilości emocji. Począwszy od braku wiedzy na temat imprezy, poprzez wprowadzanie pełnej dezorientacji na parkingach, a skończywszy na tym, co najważniejsze, czyli poziomie wypowiedzi kierowanych do gości wydarzenia. Wybuchy złości, zbędne (nieprzyjemne) komentarze i traktowanie gościa jak intruza jest dla mnie nie do przyjęcia zarówno na eleganckim bankiecie, jak i na wydarzeniu z udziałem tłumów. Podkreślić należy, że uczestnikami targów książki byli w większości ludzie nie sprawiający standardowych problemów, z którymi ochrona musi się mierzyć przy okazji wielu innych wydarzeń masowych (chuligaństwo, awanturnictwo, pijaństwo). Wstyd, naprawdę wstyd powinno być firmie za ten poziom. Żeby opinia nie była krzywdząca dla tych, co do jej powstania się nie przyczynili chciałam zaznaczyć, że pani i pan przy wejściu głównym byli jedynymi kompetentnymi pracownikami ochrony, jakich dane mi było podczas tej imprezy spotkać. To tyle. Minusy przeważyły. Targom krakowskim przede wszystkim doradzałabym zmianę w tym zakresie.

Czy sukces frekwencyjny może mieć jakieś minusy? Nie mam pojęcia czy ktokolwiek panował nad ilością osób, które jednocześnie poruszały się (znaczy „próbowały się poruszać”) w sobotę po terenie imprezy. Rękę Hanki ściskałam z całej siły i były momenty, że miałam ochotę zemścić się za niejedno uderzenie (nieświadome) mojego dziecka torebką w twarz.  Czy za ten wir, który (np. przy spotkaniu z Wojciechowska czy Nelą – małą reporterką) porywał mi dziecko w otchłań. Cały czas zastanawiałam się nad tym, co stałoby się w razie wybuchu paniki. Myślę, że organizatorzy mają szczęście, że nie było im dane tego zobaczyć. Krakowskiego EXPO nie da się już powiększyć (chyba, że o kolejną hale?), zmiana lokalizacji targów także nie wchodzi w grę. Czy jakimś rozwiązaniem byłoby ustawienie dodatkowych hal (np. namiotowych) lub/i zwiększenie ilości dni targowych? A może całkiem niezłą opcją byłoby zorganizowanie osobnych targów książki dziecięcej, wszak wychowywanie nowych pokoleń czytelników to rzecz ważna, a każdy rodzic kilkulatka wie, jak szybko dziecko dopada zniechęcenie… kiedy musi być nieustannie trzymane za rękę i co minutę słyszy: nie oddalaj się. Jak tu się dobrze na takiej imprezie bawić? Żywię więc ogromną nadzieję, że organizatorzy właśnie pochylają się nad tym tematem: w jaki sposób nieco „zluzować” te tłumy – nie pozwolić by ludzie mdleli, zapewnić tlen do oddychania i zagwarantować właśnie tym najmłodszym (najbardziej narażonym na stratowanie przez te tłumy) taką przestrzeń, w której będą mogli cieszyć się literaturą, ale też… względnym komfortem.


PO WEEKENDZIE…

marilyn

Spotkanie z książkami w Krakowie to była najlepsza z opcji na spędzenie pierwszej od wielu tygodni wolnej soboty. Wcześniejsze położenie dziecka spać to kolejna z tych najlepszych. Bonusowo na wieczór z książką otrzymałam nadprogramową godzinę wynikającą ze zmiany czasu. Czy po intensywnym październiku w pracy można chcieć więcej?

Fakt – w łóżku z książką nie prezentowałam się tak dobrze jak Marilyn, ale wielki powrót do czytania (po dłuższej przerwie) przeżyłam bardzo intensywnie. Tak czytałam, jak się dotyka kogoś pierwszy raz, najpierw powoli, a potem nagle zachłannie, jakby na zapas, nie patrząc na zegarek, wiedząc, że teraz właśnie trwa ten czas, w którym nie warto liczyć godzin, bo i po co.

Skończyłam Skuchę Hugo-Badera w kilka godzin, zasypiając ze zmęczenia nad ranem.

Na dobranoc (albo raczej dzień dobry?) przypomniałam sobie Iwaszkiewicza:

Książko, najwierniejszy towarzyszu w podróży życia (…) Jesteś jednym z najcenniejszych darów, jakie nam zesłali bogowie na nasz smutny padół.

To nieprawda, co pisze Umberto Eco. Kto czyta książki nie żyje podwójnie. On żyje potrójnie, poczwórnie i … jeszcze bardziej. Dzieci także (a może przede wszystkim?).

quotczytanie-ksiazek-to-najpiekniej

EFEKTY WIDOCZNE SA NA CO DZIEŃ. Nie tylko mówi dużo, nie tylko zna słowa, o których znajomość bym jej nie podejrzewała (takie, jak np: abstrahując/niezależnie/prawdopodobnie/zachowawczo), snuje opowieści, rysuje komiksy i zna odpowiedź na każde pytanie (a także pytanie na każde pytanie...). Czyta bez ograniczeń. Czasami pod kołdrą z latarką (bo od niedawna sama). Jest superbohaterką i zna wielką moc słów.

-Kup mi tą książkę, proszę

-Nie Haniu, wczoraj kupiliśmy już dwie

-Mówiłaś, że jak się czyta dużo książek to jest się mądrym. Czyli będę przez ciebie teraz głupia.

Nie bądź proszę.

Bądź normalna.

Bądź jak Bella.

3 odpowiedzi do artykułu “Expo Kraków prezentuje: event dla bibliofila

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *