Enjoy Podlasie! (prywatnie i zawodowo)

morning-1059064_1920

Lubię wypoczywać w miejscach, w których natura jest tak odważna (bezczelna wręcz), że nawet jeśli zamknę za nią drzwi, ona znajdzie sposób, by wejść przez któreś okno.

Podlaskie bogactwo różnorodności…

winter-260838_1920

Zanim zaczęłam tę piękną naszą Polskę eksplorować na szerszą skalę, przejeżdżałam tamtędy kilka razy i nigdy nie było to miejsce docelowe – dla wypoczynku, relaksu, atrakcji. Po zeszłorocznych wakacjach i po wrażeniach, jakie Podlasie wywołało podczas krótkiego wyjazdu służbowego, już wiem, że to był błąd. Błąd, który od razu zaczęłam analizować, a w wyniku analizy… dotarło do mnie, że to owszem, wina moja, ale też z drugiej strony suma wszystkiego, co wokół.

Od lat natykałam się na różne hasła reklamowe miast i regionów. Zachwycałam się, śmiałam i dużo o nich myślałam, a wśród nich mnóstwo było takich, które nakłaniały mnie do nieplanowych podróży. Dziś wiem, przekonałam się o tym, że… Śląskie to Pozytywna Energia, Zachodniopomorskie oferuje morze przygód, Opolskie kwitnie, a Łódzkie nabiera prędkości. Wiem, że Poznań jest wart poznania, Zielona Góra jest miastem z przyszłością, a Wrocław to miejsce spotkań. Wiem, że mój rodzinny Rybnik to miasto z ikrą, Sopot jest pełen życia, w Gniewie można opanować gniew, Słupsk to więcej niż myślisz. Wiem też, że na Malbork jeden dzień to za mało, a w magicznym Krakowie każdy weekend przechodzi do historii (o tym akurat przekonuje się najczęściej;)). Jak to się stało, że w tym pełnym kampanii tyglu pt. „Marketing miejsc” nie natrafiłam na nic z tamtych okolic. Czyżby oceniono, że rzeczywiście mieszkam za daleko, by być grupą docelową? (Chociaż po spotach reklamowych ciężko ocenić kto do tej grupy docelowej należy;))

Abstrahując od kampanii, która do mnie nie przemawia, prawdą jest, że Podlasie warto odwiedzić. I że daje sporo możliwości. Poniższy pakiet podstawowy to jedynie skromna „zajawka” tego, co można z tym miejscem i w tym miejscu zrobić. Dla siebie prywatnie i dla grupy podczas eventu.



Przepis podstawowy

dla organizatora wyjazdu integracyjnego

Po pierwsze – nocleg. Mamy do wyboru mnóstwo gospodarstw agroturystycznych, sporo pól namiotowych, a dla organizatorów imprez i tych wygodnickich, którym niestraszne spanie za grubszą gotówkę nocleg w hotelach (np. w niesamowitych apartamentach Zamku Biskupiego, które cudownie korespondują z regionem, jego tradycją i klimatem, a które opiszę w dwóch zdaniach za chwilę).

Po drugie – jedzenie. Śniadanie na trawie wśród pięknych krajobrazów, zieleni i w towarzystwie zwierząt? Bliżej natury już nie można być. Posiłki których składnikami będą produkty z okolicznych gospodarstw? A gdyby tak w ramach atrakcji dodatkowych podczas eventu dyrektorzy i kierownicy wyszli się na spacer, by samodzielnie wybrać jabłka do szarlotki czy przyprawy do dania głównego? Czemu nie. Gotować też można samemu, ale nie gwarantuje to odwzorowania tradycyjnego smaku, np. chłodnika litewskiego czy babki ziemniaczanej, którymi się można zajadać tam bez przerwy. Znaczy ja mogę. (a d*** rośnie)

Po trzecie – sport. Mamy do wyboru spływy kajakowe Bugiem (nazywanym rzeką „dziką”, bo meandrującą i pełną bogatej fauny i flory), ale też skutery, quady i off-road, wędkarstwo, nordic walking, gry integracyjne na świeżym powietrzu, jazdę konną (na Podlasiu sporo pensjonatów agroturystycznych posiada własne stadniny) i wiele wiele innych.

Po czwarte – rower! Też sport, ale zasługuje na osobny akapit ze względu na Green Velo–  najdłuższy, spójnie oznakowany szlak rowerowy w Polsce. Przebiega przez obszar pięciu województw leżących we wschodniej części kraju, a najdłuższa jego część, bo aż 603 km biegnie przez woj. podlaskie. Na szlaku mnóstwo jest Miejsc Obsługi Rowerzystów, wyposażonych w stojaki, wiaty i ławki oraz kosze na śmieci i tablice informacyjne. Szlak to kumulacja widoków i atrakcji turystycznych, a wycieczkę dodatkowo urozmaicić pomogą atrakcje, z którymi zapoznać możecie się szczegółowo tutaj. Jeśli planujesz wyjazd rowerowy dla grupy warto wzbogacić go o questing  będący alternatywą dla „po prostu jeżdżenia na rowerze”.  Tym sposobem do wycieczki dorzucić można walor edukacyjny i w sposób nienachalny zaserwować wiedzę z historii, geografii, literatury czy szeroko i na wielu innych płaszczyznach rozumianą „wiedzę o regionie”. Wydaje ci się, że grupa wie już wszystko i nie chce być „edukowana”? Nie sądzę. Poczytajcie sobie o  szklaku Green Velo a odkryjecie, że są na nim miejsce, które mogę być iskrami rozpalającymi niejeden kreatywny pomysł. Także podczas wyprawy w mniejszym gronie (Randka na szlaku Green Velo? Dla mnie brzmi to aż za dobrze!)

Po piąte- konie. Wycieczka obowiązkowa do słynnej Stadniny Koni Arabskich w Janowie Podlaskim. Obecnie jest tam dość smutno ze względu na to, że szefami koni zostali podobno ludzie, którzy się nie znają na nich, mimo, że darzą je „szacunkiem i sympatią” (chociaż tyle).

Nie angażując się w polityczne dyskusje powiem wyłącznie tyle, że spojrzałam na takiego jednego jegomościa wartego kilkaset tysięcy złotych, by po raz setny uświadomić sobie, że pieniądze szczęścia nie dają. Nigdy.

Tylko relacje.

Choć nie tylko międzyludzkie.

janow

Po szóste (i to jest dobra wiadomość dla eventowców!) już niebawem w Janowie Podlaskim otwarty zostanie obiekt skrojony na Wasze potrzeby! Zamek Biskupi wraz z budynkami folwarcznymi obok to miejsce, które jeszcze niedawno wyglądało tak:

zamek

…a dziś dofinansowane na ponad 60 mln złotych przyciąga w swoje progi nie tylko organizatorów imprez (głównie z Warszawy, choć nie tylko), ale i turystów indywidualnych oraz przyszłych małżonków. Choć otwarcie obiektu nastąpi w kwietniu br. to rezerwacje już spływają, a zespół pracowników Zamku Biskupiego działa z promocją na szeroką skalę. Właśnie w ramach ich działań odbył się niedawno tzw. tour study, w którym wraz z koleżanką miałam okazję wziąć udział. Spacerowaliśmy w trakcie tej wycieczki po pokojach, korytarzach, restauracjach i salach konferencyjnych (uruchamiając wyobraźnie na ile się dało, wszak miejsce jeszcze nie ukończone), przyglądaliśmy się rozwiązaniom architektonicznym, które zachwycają, obeszliśmy hotel wzdłuż i wszerz, uszczknęliśmy trochę historii, kultury i smaków tego regionu. Po to by móc z całą pewnością po powrocie powtarzać to, co powtarzam (nie zostałam opłacona przez nich, o nie), że…

TO MIEJSCE WARTO POZNAĆ…

Na przestrzeni ostatnich dwóch lat budynek zamku, który wcześniej niszczał przeszedł konserwację i dość bajkową rekonstrukcję dla potrzeb hotelowych. Część elementów zachowano (piękne skrzydło wschodnie wraz ze sporymi fragmentami zdobień w postaci sztukaterii i gzymsów), część zbudowano na nowo, część rozbudowano. Nowe miejsce o standardzie czterogwiazdkowym nie przypomina już w niczym dawnej ruiny, ale i nie odcina się od przeszłości. Dobudowane elementy ze współczesnych płyt granitowych subtelnie oddzielają część oryginalną od tej odtworzonej i wykreowanej przez architektów, a jedno z najbardziej nawiązujących do historii miejsc w tym obiekcie – apartament Naruszewicza zdobić będą  XVIII-wieczne malowidła, odkryte przez ekipę pod grubą warstwą tynku i farby, nad którymi w chwili obecnej pracuje doświadczony zespół złożony z miłośników i historyków sztuki i architektury.

Całość obiektu mieści się na 40 hektarach. Obok hotelu jest staw, wiata grillowa, i dużo zieleni. W podziemiach znajduje się sala konferencyjna o powierzchni prawie 900m2, którą podzielić można na 12 niezależnych sal. Niebawem powstanie też park, a w dalszym etapie pole golfowe, kort tenisowy i boisko. Ciekawostką jest też jeden z pomysłów, by stworzyć przy hotelu muzeum, w którym obejrzeć będzie można przedmioty znalezione podczas prac restauracyjnych i wykopalisk. Podoba Wam się (ta wizualizacja)?

zamekb

Mam sentyment do hoteli historycznych, zwłaszcza takich, które powstają z obiektów, którymi nikt się przez długie lata nie interesował na tyle, by znaleźć na nie pomysł i fundusze. O niebo lepiej jest widzieć w takim miejscu nowy obiekt stworzony z szacunkiem do historii aniżeli pozwolić, by działo się wielkie nic. Zamek Biskupi podobno przed wejściem inwestora wykorzystywany był jako miejsce na paintball, słynął też z randek pod osłoną nocy i spotkań zakrapianych alkoholem. Nie było tam ani przytulnie, ani bezpiecznie. Teraz będzie inaczej.

Btw, jeśli macie ochotę przetestować to miejsce na przykład podczas tegorocznej majówki to jeszcze przez parę godzin można skorzystać z tej oferty.

Wniosek?

To było tak: zanim skończyłam ten tekst musiałam zająć się pracą i córką. Wiecznym zadawaniem pytań i podejmowaniem decyzji. Warkocz jeden, czy dwa? Sukienka w groszki czy w kwiatki? Kalosze czy półbuty? Płatki z mlekiem czy kanapka z szynką? Malowanie czy czytanie bajek? A w pracy? Niekończące się maile w mojej skrzynce, mnóstwo pytań. To czasopismo branżowe, czy inne? Logotyp bardziej w lewo czy w prawo? Hotel ten, a może tamten? Stoisko narożne, czy wyspowe? Spotkanie o 10.00 czy może o 13.00. Jeśli o 13.00 to spotkanie kolejne dopiero na 15.00, to znaczy, że znów nie zdążę na basem czy indoor walking. Dzwonię, odbieram telefony, piszę maile, odpisuję na maile. Cieszę się pracą, ale i mam nadzieję, że niedługo…

Wybiorę się w miejsce, w którym…

Jedyny wybór, którego będę musiała dokonać to ten między spacerowaniem a bieganiem, między chodzeniem po lesie, a chodzeniem wzdłuż rzeki. Między chłodnikiem a pierogami, grzanym winem, a grzanym piwem. Takie wybory nawet jeśli nie przychodzą dużo łatwiej, sprawiają, że…jak się nazywało to słowo…?

…Wypoczywam

Tak właśnie. Wybierzcie się na Podlasie.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *