Przygoda w kanale

Pracując przy Projekcie Warsztat byłam dwubiegunowa. Jednego dnia (po trzech dobach bez snu prawie, zmęczona, zła i z zimną kawą w samochodzie, co do której nie miałam pewności, czy kupowana była wczoraj czy przedwczoraj) wizualizowałam sobie, jak uciekam pędzić samotniczy żywot w Bieszczadach, w schronisku, w którym żadna z telefonii komórkowych nie ma zasięgu. A kilka dni później (najedzona, wypoczęta i z nielimitowanym dostępem do kawy – tej gorącej z ekspresu) skakałam z radości po łóżku, mówiąc mężowi, że to było jedno z najciekawszych wyzwań zawodowych, jakie miałam szansę realizować. Dziś, spoglądając już całkiem trzeźwo mam tylko jedno życzenie przed 6 grudnia: Święty Mikołaju, ja bym tak chciała przez całe życie (zawodowe też) chcieć i móc się uczyć czegoś nowego.

tvn

tvn2

Projekt Warsztat w skrócie
  • 3-4 dni zdjęciowe na każdy odcinek
  • 2-3 nieprzespane noce na każdy odcinek
  • Wyzwania, do których nie można się było w żaden sposób przygotować wcześniej
  • Wyjątkowa możliwość podglądania realizacji telewizyjnej. Słuchania o timelapsach, betach, setkach, blurowaniu i odsłuchach.
  • Rewelacyjna, doświadczona ekipa
  • Zaangażowanie kilku działów firmy
  • Praca na pełnych obrotach, łzy zmęczenia i łzy ze śmiechu, setki przekleństw, nagłych sytuacji, nieprzewidzianych zwrotów akcji. A na koniec mnóstwo wniosków i duma.

warsztat

  • 7 właścicieli warsztatów z 7 miast Polski, którzy zaufali i zdecydowali się na małą telewizyjną przygodę (w efekcie okazała się nie taka mała).
  • 7 warsztatów, które zmieniły się (bardziej lub mniej) wg wskazówek specjalistów ProfiAuto
  • 7 odcinków emitowanych w jesiennej ramówce TVN Turbo (tych, co nie mieli okazji, a chcą oglądać zapraszam do PLAYER.PL)
  • Średnia oglądalność każdego odcinka na poziomie ok. 100 000 widzów
  • Łukasz Ryś – szkoleniowiec i specjalista ProfiAuto, pierwszy raz w życiu występujący w roli prowadzącego program telewizyjny, objawia się, jako ktoś, kogo kamera ewidentnie polubiła. I vice versa.
  • Wyróżnienie w ogólnopolskim konkursie Kreatura (a to było tak: przy pełnym wsparciu naszej agencji PR-owej wylądowałyśmy z koleżanką 25 listopada w warszawskim Pin Up Studio. Wcześniej udowadniając sobie, że da się w 5,5 godzinnej trasie z Chorzowa do Warszawy (korki) przebrać z jeansów w sukienkę, zrobić jako taki makijaż i pomalować paznokcie. Nawet stojąc w korku na autostradzie i … będąc kierowcą. Zdążyć udało się „na styk”, i na tej gali nie czułam się nogą Angeliny Jolie, ale to wszystko jest nieważne, kiedy projekt w którym siedzisz myślami od lipca dostaje wyróżnienie. To mnie autentycznie wzruszyło. Na tyle, że zużyłam kilka chusteczek. Nigdy nie nauczę się tej korporacyjnej powagi. Ba, chyba nawet nie chcę).
     Górka, daj potrzymać!

    Górka, daj potrzymać!

    Tyle Kreatywności!

    pssst, zdjęcia z fanpage’a MMP

NOWE DOŚWIADCZENIA

Gdybym odbierała Oscara, a nie wyróżnienie w „Kreaturze” to specjalne podziękowania ze sceny skierowałabym do tych, których konstruktywna krytyka (spora) przyczyniła się do zmian, które wdrożymy w II edycji programu. Pomachałabym też do hejterów, których kolejnych wypowiedzi oczekiwałam z utęsknieniem i ciekawością. Na szczęście po każdej premierze odcinka nie zawodzili.

haters1

Dziękuję więc i serdecznie pozdrawiam!

  • tych, którzy wiedzą co to konstruktywna krytyka – dzięki Wam ten program będzie coraz lepszy!

I tych, co nie wiedzą, ale bawią:

  • standardowych noł lajfów, którym szkoda czasu na taki badziew, a mimo wszystko mają czas by obejrzeć wszystkie odcinki, poświęcić im swoje jakże głębokie refleksje, a potem każdy z nich skomentować na każdym z możliwych kanałów, kilka razy.
  • kozaków w necie, świętych w świecie (realnym) – tych, co to napiszą, że to kolejne gówno naśladujące „Kuchenne rewolucje” ale zapytani wprost od razu wyjaśniają, że to nie do końca, tak, że w sumie to zupełnie nie tak,  a na koniec rozmowy gratulują świetnego programu. Niech moc (posiadania własnej opinii) będzie z Wami!
  • pretendujących do bycia dyrektorami programowymi TVN Turbo (ramówka jest fatalna, powinni zrobić to inaczej, ale nie powiem jak… Bo brakuje mi skilli, by o tym rozmawiać).
  • odkrywców Ameryki, wybitnych medioznawców: ten program to reklama ProfiAuto! (thank you, Captain Obvious)

dav

WNIOSKI BONUSOWE  (czyli o czym się przekonałam „na marginesie” nagrań )
  • Jeśli robisz coś we współpracy z TVN to licz się z tym, że możesz paść ofiarą nienawiści. Znajdzie się na przykład taki dziadek z misją naprawy świata, któremu świadomość istnienia telewizji innej niż TRWAM na tyle przeszkadza, że jest w stanie wykrzyczeć ci  w twarz (bo stoisz obok samochodu z logo TVN), że jesteś złodziejką, dorabiasz się na oszustwach, kłamiesz a na domiar złego nie stać cię na parking, bo przyblokowałaś (ej, dziadku, to nieświadomie…) jego miejsce parkingowe.
  • Nie lekceważ dziadków plujących na TVN. Nigdy, przenigdy, bo to (jak się okazuje) całkiem szczwane bestie, które pod osłoną nocy potrafią przebić opony w twoim samochodzie, wszystkie cztery, a to nie jest najprzyjemniejsza rzecz, jaka może Cię spotkać w drodze z nagrania, na nagranie. Uświadomienie sobie takiego stanu rzeczy na trasie Katowice-Wrocław przy prędkości 120 km/h – to owszem, mógłby być niezły fragment programu. Ale, cholera, nie był.
  • Na polskich drogach nie brakuje gentlemanów. Samotna kobieta na środku autostrady (na szczęście za dnia i bez latarni w pobliżu) raczej nie zostanie pozostawiona bez pomocy. Chociaż tyle.
  • Wiem, że mój mąż ściemnia mówiąc, że nie zeszlifuje framugi, bo „szlifowanie to nie jest taka prosta rzecz”. (Serio? Potrzymaj mi piwo!).

Same plusy.

Nie wspominając już o tym, że wiem czym się różni farba winylowa od akrylowej,  a akrylowa od lateksowej. Wiem, jak długo schnie każda z farb i gdzie w Warszawie w niedzielę o 20. można kupić kołki rozporowe, kantówki drewniane i płyty OSB.

Dla tej wiedzy naprawdę było warto!

Warto było słuchać szkoleń, interesować się doborem części zamiennych i przyglądać testom i doświadczeniom, mimo, że intensywność informacji przekraczała tempo ich przyswajalności i potrafiła zakręcić w głowie.

Jak wtedy, gdy po 3 dniach nagrań i przyglądaniu się szkoleniu w Białymstoku, stałam na stacji benzynowej w kolejce za trzema pięknymi kobietami i szukając odskoczni od męskiego, motoryzacyjnego świata, pomyślałam, że znalazła. Oto i one. Całkiem mądrze, wydawałoby się, dyskutujące kobiety. Już, już prawie, ośmieliłam się i włączyłam do emocjonującej rozmowy, gdy nagle uświadomiłam sobie, że … hybrydy o których one mówią, to nie te same, o których ja myślę.

Na szczęście dzień później byłam już na urlopie.

(A mama mówiła: zostań nauczycielką, wszystkie weekendy będziesz miała wolne. I wakacje.)

ZAGRAJ(MY) TO JESZCZE RAZ…

Jeśli znacie jakieś warsztaty, które chciałyby pojawić się w II serii Projektu Warsztat to Odeślijcie je tutaj. Odespałam nieprzespane noce i marzę o tym, by znów być na tym planie, malować regały, montować szafki narzędziowe, wymądrzać się na temat kolorów ścian, układać klucze, analizować oferty bram warsztatowych i jeździć po kawę o 4 nad ranem. II edycja już wkrótce. Bardzo chciałabym stargać sobie przy niej nerwy. I chodzić spać ze wschodem słońca, na godzinę. Oglądać samochody i poznawać fajnych ludzi z pasją. I niefajnych bez pasji też (bo to zawsze jakieś doświadczenie). Chciałabym znów zapomnieć, jak wygląda moje firmowe biurko i przejechać pół Polski w poszukiwaniu bohaterów kolejnej serii. Denerwować się na obsuwy na planie i ludzi, na których nie mam żadnego wpływu. Chciałabym znów dowiedzieć się czegoś ciekawego o samochodach, co będzie brzmiało jak magia. Górka też tego chce, ale się nie przyznaje.

Mąż twierdzi, że całkowicie mi odbiło.

14034843_1126177004095052_2019883717042039264_n

Wrzucam parę zdjęć z backstage’u. Nie wnoszą nic do tekstu – chciałam się tylko pochwalić.

2 odpowiedzi do artykułu “Przygoda w kanale

  1. Marzena

    Wspaniale się realizujesz!! A praca wydaje się (pewnie nie wydaje;) być niesamowicie ciekawa:) Nie sądziłam, że praca pod szyldem TVN może być aż tak niebezpieczna, za to o niebezpiecznych dziadkach wiem sporo – kiedyś musiałam uciekać z piskiem opon z Sosnowca bo też zajęłam dziadkowe miejsce parkingowe;) No i koniecznie sprzedaj patent, jak pomalować paznokcie w samochodzie, bo w domu mi się nie udaje;) To może tam. Powodzenia i jak byłaś grzeczna to Mikołaj posłucha;)

    1. Be. Autor

      Byłam grzeczna, posłuchał – praca nad II edycją programu wre 😉 Z paznokciami to żaden problem pod warunkiem, że umiesz (niewzruszona!) zlekceważyć spojrzenia kierowców stojących za Tobą i używających klaksonu tylko dlatego, że … światło zrobiło się zielone, ale Tobie jeszcze lakier nie wysechł. A nie jeździsz automatem. Ostatecznie bez lakieru też da się żyć, ale to tylko wtedy, kiedy naprawdę trzeba :) Pozdrawiam serdecznie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *