ProfiRacing Cup – mamy to!

tytul

Podobno najważniejszy w każdym działaniu jest początek

(jakiś Paulo Coelho od eventów)

Przy wsparciu rewelacyjnych koordynatorów wydarzenia, ekipy z Toru Jastrząb, dzięki wiedzy i doświadczeniu ekipy ProfiRacing Team i…przy motoryzacyjnym zacięciu niejakiej Anny Górki pierwszy event mamy za sobą. Nie żałuję ani trochę, że do pewnego etapu realizacji chciałam i wolałam się przyglądać. Rozmawiać, słuchać, zadawać milion pytań i skrupulatnie zapisywać odpowiedzi. Bo o ile nie mam kompleksów mówiąc o realizacji eventów, o tyle rozmowa o koniach mechanicznych, co-drivingu, czasówkach i OS-ach onieśmieliła mnie na jakiś czas skutecznie.

Tak więc dopiero dziś, uzbrojona w nieco większą ilość odwagi napisałam krótkie streszczenie powieści o sile (integracji i nie tylko) drzemiącej w motoryzacji (w skrócie nazywanej: ProfiRacing Cup).

IMGP9846

ZAŁOŻENIA PROJEKTU

Podczas każdego z cyklicznych eventów spotykamy się z 36 przedstawicielami warsztatów samochodowych i spędzamy z nimi na torze dwa dni. Pierwszego dnia  proponujemy profesjonalne szkolenia dedykowane właścicielom warsztatów, których efektem ma być rozwinięcie ich umiejętności w zakresie zarządzania warsztatem, zespołem pracowników czy organizacją pracy serwisu. A drugiego wspólnie bawimy się i uczymy na torze. Doskonalimy technikę jazdy i rywalizujemy wśród odgłosów ryczących (a także gasnących:) ) silników.

Wszystko po to, aby zintegrować właścicieli sklepów i hurtowni sieci ProfiAuto ze współpracującymi z nimi właścicielami warsztatów należących do ProfiAuto Serwis, i poznać się jeszcze lepiej. Do końca roku uczestnikami eventów ma zostać minimum pięciuset właścicieli serwisów samochodowych. Brzmi jak niezłe wyzwanie, prawda?

Zanim jednak oficjalnie rozpocznie się cykl spotkań na torze, zorganizowaliśmy event, którego uczestnikami byli pracownicy firmy. Głównie ci, którzy na co dzień pokonują wiele kilometrów i polskich (a także czeskich i słowackich) drogach. Mężczyźni, których można podejrzewać o to, że urodzili się z kierownicą przyklejoną do dłoni i którzy podczas jazdy swoimi samochodami w godzinach pracy mogliby swobodnie rywalizować o tytuł Mistrza Multitaskingu. Jak poszła im walka w stworzonych przez nas kategoriach? W dużym skrócie powiem tylko, że szarpak, poślizgi i wszelkie przeszkody, z którymi musieli się zmierzyć nie okazały się aż takim problemem, jak siła przyzwyczajenia.

PIERWSZE KOTY ZA PŁOTY

Kilka dni temu miał miejsce pilotażowy event ProfiRacing Cup. Dzięki możliwości przeprowadzenia go dla pracowników firmy zrobiliśmy kolejny krok naprzód. Wyeliminowaliśmy błędy, skupiliśmy się na naprawie słabszych stron i wiemy już co z punktu widzenia uczestnika jest najważniejsze na tego rodzaju spotkaniu (ech, gdyby tak każdy projekt można było zorganizować najpierw w celu weryfikacji – to byłby prawdziwy eventowy raj).

racing2Podczas pilotażowego eventu do dyspozycji uczestników oddaliśmy 6 nowych samochodów Toyota Auris, a także samochody rajdowe ProfiAuto – Subaru Impreza WRX STI oraz Honda Civic Type-R.

IMGP9500

Dodatkową atrakcją był należący do Mirosława Janduły (Wicemistrza Polski Maluch Trophy) maluch o imieniu Piotrek (z silnikiem z cinquecento!), w którym drzemie siła, o którą początkowo mało kto go podejrzewał.

IMGP9857

Całe spotkanie koordynował Marek Kawecki – zarządzający grupą instruktorów jazdy sportowej. A co najważniejsze w szkolenie aktywnie włączył się Maciej Wisławski – licencjonowany kierowca i pilot rajdowy, wielokrotny Mistrz Polski, którego żadnemu miłośnikowi motoryzacji nie trzeba przedstawiać. Maciej połowę eventu spędził na prawym fotelu samochodu sportowego udzielając uczestnikom wskazówek dotyczących jazdy sportowej i punktów hamowania (tzw. pilotaż rajdowy).  Wartością, którą docenili uczestnicy było to, że każdy miał szansę przejechać się prawdziwym samochodem rajdowym  w towarzystwie Maćka Wisławskiego, a potem w kumpelskiej atmosferze porozmawiać na tematy rajdowe i nie tylko.

W czasie eventu co-drive prowadzili Mirosław Janduła (licencjonowany kierowca wyścigowy, wicemistrz Polski), Paweł Grzywacz (licencjonowany kierowca rajdowy, Mistrz Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski), Paweł Żeromiński (licencjonowany kierowca wyścigowy) i Jacek Jakubowski (licencjonowany kierowca rajdowy).

Nie mniej ciekawy był skład instruktorów, którzy otoczyli opieką uczestników eventu. Andrzej Lenczowski, Adam Sroka, Monika Ryndak, Jagna Stankiewicz,  Jan Niesiołowski i Marcin Kawecki  – ta profesjonalna ekipa czuwała nad prawidłowym przebiegiem wszystkich ćwiczeń i aktywności na torze. Mówili nie tylko o rzeczach, o których nie miałam bladego pojęcia, ale także z uporem maniaka przypominali byśmy obie dłonie trzymali na kierownicy i zawsze mieli zapięte pasy.

instruktorzy

Niech nie zmyli Was obecność dziewczyn. Mężczyźni będący uczestnikami eventu zanim zasiedli za kierownicą w towarzystwie tych uroczych pań również mieli drobne wątpliwości. Na własne oczy widziałam, jak z każdą sugestią, radą czy wręcz nakazem zachowania się na torze w ten czy inny sposób to uczucie topniało. Wniosek? Ta zabawa jest także dla dziewczynek, zwłaszcza tych dwóch!

Poza tym każda z grup uczestniczyła w szkoleniu dotyczącym bezpieczeństwa pod okiem Jacka Hofmana oraz w rozgrywkach na symulatorach jazdy, które były dostępne dla uczestników oczekujących na swoją kolej na jazdę na torze.

LOKALIZACJA

Tor Jastrząb zlokalizowany pod Szydłowcem, między Kielcami a Radomiem to obiekt stosunkowo nowy, bo funkcjonuje od 4 lat. Na przestrzeni tego czasu zdążył nie tylko zaistnieć w świadomości miłośników motoryzacji, ale także poczynić kilka kroków naprzód. W chwili obecnej czynny już jest hotel z 30 pokojami o standardzie trzech gwiazdek, a na dniach ruszyć ma restauracja. Do dyspozycji organizatorów wydarzeń na torze oddano też sale konferencyjne i kilka sal spotkań.

logo

Obiekt wygląda imponująco nie tylko ze względu na infrastrukturę, ciekawą architekturę, czy otaczające tor trybuny. Przede wszystkim pozytywne opinie zbiera za to, co oferuje pod kątem motoryzacyjnym. Są to np. ćwiczenia na kilku płytach poślizgowych wyposażonych w tzw. szarpak, który wprowadza w poślizg nie tylko samochody osobowe, ale także autobusy czy ciężarówki z pełnym obciążeniem. Wjechałam z prędkością 50 km/h na taki szarpak i przyznam szczerze, że… nie chciałabym przeżyć czegoś podobnego na publicznych drogach, a już w ogóle przy większej prędkości. Bez zbędnych komentarzy – warto to przeżyć w warunkach szkoleniowych by wiedzieć, jak się zachować i ja zareagować, gdy auto wymyka się spod kontroli. Doskonałym uzupełnieniem tego ćwiczenia jest krąg poślizgowy o średnicy 60 metrów, na którym ćwiczyliśmy jazdę w warunkach podsterowności i nadsterowności podczas pokonywania zakrętów.  Na torze do dyspozycji jest także płyta poślizgowa na wzniesieniu wyposażona w aktywne kurtyny wodne, dzięki której możliwa jest symulacja omijania przeszkody za wzniesieniem i hamowania w warunkach specjalnych podczas zjazdu. Dla zainteresowanych – wklejam plan toru:

plantoru

 

PROFIRACING CUP – podsumowanie wybitnie subiektywne
  • Pora się przyznać – nie jestem znawcą motoryzacji, a już na pewno nie tematyki rajdowej
  • Nie da się zrobić takiego eventu bez zaangażowania ludzi, którzy nimi są
  • Wszystko, co kojarzone z rajdami przeraża tylko do pierwszego razu
  • Wszystko, co kojarzone z imprezą na torze rajdowym brzmi powierzchownie tylko dla kobiet o zacięciu humanistycznym (albo nie – tylko dla mnie…)
  • Warto oddać pałeczkę w organizacji eventu komuś, od kogo można się sporo nauczyć (Szymon, Krystian – chapeau bas!)
  • Warto też odsunąć się w cień i słuchać. Oddać pałeczkę komuś a teamu, kto zupełnie nie boi się ryku silników i rozmów o koniach mechanicznych (Górka, jesteś mistrzem!)
  • Warto zrealizować pilotaż imprezy i wziąć udział w możliwie największej ilości atrakcji na torze jako uczestnik – po to by wiedzieć, poznać, uświadomić sobie co z czym się je, a czego z czym nie łączyć
  • Nie jest wstydem organizować event, w którym tak wiele rzeczy jest niewiadomą. Wstydem jest mieć okazję być na nim i nie pytać, nie szukać odpowiedzi, nie uzupełniać braków.
  • Świetnie jest pracować w firmie, w której panuje ogólna atmosfera zgody na przyswajanie wiedzy, którą być może powinno się mieć… ale się nie ma (tak to jest, jak zamiast oglądać rajd czyta się poezję;) )

Na koniec krótkie podsumowanie fotograficzne. Chcielibyście tam być? Możecie. Wystarczy, że jesteście właścicielami serwisu ProfiAuto 😉

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *