Nie wracajmy jeszcze na ziemię

Wróćmy dopiero po kawie.

Wydaje mi się, że każdemu raz na jakiś czas potrzebne jest poczucie wielkości i (umiarkowanej) wyższości. Jeśli nie wyniosło się go z domu, to można a nawet warto raz na jakiś czas wjechać na 27. piętro, by spojrzeć na świat z góry. By uświadomić sobie, jak małe jest to miasto, ci ludzie i ten świat, któremu/którym nie wiedzieć czemu, pozwalamy tak często na to, by ustawiało/ustawiali nas w szeregu.

SkybarNa 27 piętrze można poczuć się „ponad to”. Czymkolwiek jest „to”, z czym musisz się zmierzyć. I nie ma znaczenia, jak wysoko musisz stanąć, by mieć pewność, że to już „ponad”.

Z 27 piętra Katowice zachwycają bardziej niż z poziomu płyty chodnikowej. Z tej wysokości widać, jak się zmieniają, jak tętnią życiem. Jak prowadzą swój żywot – kiedyś (dla mnie) szary, miejski i nijaki, dziś przerywany ładnymi widokami, budynkami, wydarzeniami. Patrzę na szklane Oko Miasta, którego tęczówka składa się z setek barw, na kolorowy Spodek (mój ulubiony – w fiolecie), który nocą wygląda tak, jakby naprawdę miał odlecieć, na Drogową Trasę Średnicową, budynek należący do Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia, na Muzeum Śląskie i Międzynarodowe Centrum Kongresowe z zielonym trawnikiem na dachu. Tam są ludzie! Tam wszędzie są ludzie.

Katowice w końcu pokochały ludzi, a oni odwdzięczają się tym samym. Z różną intensywnością, ale przecież nikt nie mówił, że w miłości zawsze dwoje chce na raz, czy tak samo. Ludzie swego czasu oddalili się od centrum Katowic, by dziś do niego wrócić. By chcieć wracać.

Katowice nigdy nie zachwycą – jak Kraków, Wrocław czy Poznań. Nigdy nie będą centrum rozrywki dla tłumów. Zawszę będą służyć głównie pracy i zarabianiu pieniędzy, zawsze więcej ludzi będzie je przedeptywać i przejeżdżać rano niż wieczorem. Zawsze będą lekceważone w długie weekendy i w wakacje. Ale można próbować je zmienić, dostosować do potrzeb – i o to właśnie miasto się stara. Zachęca niekończącą się listą ciekawych wydarzeń, klubami, nocnym życiem, nowymi inwestycjami.

Z 27 piętra widać, jak katowiczanie i wszyscy przyjezdni biegają po chodnikach w zastraszającym tempie, jak mrówki, w określonym celu (muszę w to wierzyć, skoro to piszę?) . Z góry wygląda to tak, jakby pozbawione było sensu. Ale przecież nikt by nie biegał, gdyby miał czas, by chodzić? Chyba.

Samochody poruszają się wokół Oka Miasta we wszystkie strony świata. Otumanione, jak świetliki zamknięte szczelnie w słoiku. Uciekają nie wiadomo którędy. Zawsze wracają. Małe, błyszczące organizmy w krwiobiegu metropolii. Pomyśleć, ze przed momentem, sunąc ulicami miasta (zgodnie z przepisami, 40 km/h, żeby już nie przyciągać dodatkowych punktów i mandatów przed urlopem, z telefonem połączonym z zestawem głośnomówiącym, jak przystało na odpowiedzialnego pracownika i matkę-Polkę w jednym, słuchając wiadomości w radiu, a nie muzyki, i planując kolejne dni, które niczym się nie będą różnić od dzisiejszego) należałam jak nic do tego układu.

A teraz nie. To miasto wyrzuciło mnie poza obieg na chwilę, windą, w której zatykają się uszy. Nie ma mojego komputera, imprez do ogarnięcia, budżetów do wydania, agend do napisania, podwykonawców do zakontraktowania, nie ma też tego biurka, na którym panuje wieczny nieporządek i kawa się wychładza w zastraszającym tempie. Teraz nie zajmuję się niczym poza piciem latte i konsumowaniem tortu kajmakowego.

skybar

Spotkanie związane z pracą, z koleżanką z pracy, rozmowa głównie o pracy. A jednak tak jakby inaczej. Jakby nas ktoś wystrzelił w górę.

Czy można takiej pracy nie lubić?

Z rzeczy przyziemnych (i jak wiadomo – ważnych):

  • W Sky Barze zrealizować można niewielkie przyjęcie (zasiadane – do 50 osób, bufet – 80 osób).
  • Dania serwuje restauracja Hotelu Qubus Prestige, do której należy Sky Bar
  • Za barem zawsze stoi ktoś, kto potrafi wyczarować ciekawe drinki. A przynajmniej ja mam takie szczęście, że jak tam jestem wieczorami, to ten ktoś jest.
  • Idealna miejscówka na romantyczne zaręczyny, albo spotkanie biznesowe na … wysokim (dosłownie) poziomie
  • Bez opłaty do Sky Baru można wejść w godzinach 10.00-18.00. Po 18.00 za możliwość wypicia kawy/drinka z widokiem na miasto zapłacimy 10 zł. od osoby.
  • W Sky Barze można zorganizować zaręczyny – oferta uroczystej kolacji wraz z noclegiem w apartamencie hotelowym to koszt ok. 1000 zł.
  • Zdjęcia otrzymałam z hotelu Qubus – autorem jest Paweł Ulatowski
  • Mężu, to jest test czy mnie czytasz. Jeśli tak – to zabierz mnie tam na randkę!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *