Forum Branży Eventowej 2016 – eventowe veni, vidi , vici

tytuł

W zeszłym tygodniu wzięłam udział w (ponoć) największym spotkaniu networkingowym branży eventowej w Polsce. Powiem Wam tylko tyle: warto było. Tych, którzy (mniej lub bardziej powiązani są z branżą) zapytam wprost: z jakich powodów (poza brakiem czasu) omija się takie spotkania?

W październiku 2015 miałam okazję gościć na imprezie Event Biznes, a kilka miesięcy później (w minionym tygodniu) odwiedziłam z koleżanką kolejne branżowe spotkanie, które w mojej opinii odrobinę przerosło nawet to październikowe.

Event Biznes a Forum Branży Eventowej okazały się dwoma różnymi wydarzeniami, mimo, że tak podobnymi. Siłą pierwszej imprezy były wystąpienia prelegentów (wydaje mi się, że bardziej zwarte, kompaktowe i pod względem merytorycznym przemyślane), siłą drugiej (co wydaje mi się ważniejsze) był networking i atmosfera – mniej hermetyczna niż przy Event Biznesie.

Mimo uwag i sugestii, którymi pewnie się podzielę z organizatorami ważna jest konkluzja końcowa – oba wydarzenia w pakiecie dają swoisty must be branży eventowej.

No dobra, wcale nie musicie tam być. Ale nie zaszkodziłoby na pewno. Z kilku powodów.

Event dla eventowców

Forum Branży Eventowej to takie wydarzenie, podczas którego to nas pytano, jak nam się podoba. Mogłyśmy do woli spacerować tymi ścieżkami, którymi chcemy, a nie tymi, którymi powinniśmy. Mogłyśmy pójść na lunch wtedy, kiedy odczuwałyśmy potrzebę, a nie wtedy, gdy był na to czas. Tyle wygrać!

Twarzą w twarz z „adresami mailowymi”

Kontakt face to face jest zawsze na miarę złota. To teza, której nie da się podważyć. W każdej branży, w której kontakt z drugim człowiekiem jest istotny, takich okazji nie wolno ( i nie warto) odpuszczać. Między draftami umów, wycenami, ofertami i kontrofertami, przetargami i konkursami jest jeszcze coś, co znacząco wpływa na to jak ( i z kim) chce nam się pracować.

Całkiem spora strefa wystawców

Blisko 90 stoisk na pierwszej tego rodzaju imprezie w Polsce? Brawa dla Organizatorów za to, że ceny nie były nieosiągalne, i za to, że zgłaszać się można było do ostatniej chwili (zarówno wystawcy jak i zwiedzający). Dzięki temu odwiedzających było bardzo dużo i… mieli co oglądać i z kim rozmawiać. Spójrzcie sami.

zap1.tif

Ciekawy program

… a do tego doświadczeni rozmówcy i dużo czasu na integrację branży. Rozmowy o wszystkim i niczym (i tak kończyło się na pracy). Tylko zerknijcie, tak na moment:

zap1.tif

Świetna atmosfera

Nie wiem, czy istnieje inna branża, która w ten sposób potrafi (chce i umie) się integrować. Nie rywalizować (wszak targi to nie przetarg ogłoszony przez klienta), ale chłonąć wzajemnie swoje doświadczenia. I wyciągać wnioski, analizować błędy (raczej cudze) i uczyć się.

Bezpłatny wstęp

Odwiedzający nie ponosili żadnych kosztów udziału w spotkaniu. Poza opłatą za miejsce parkingowe w MT Polska;) wymagano jedynie uprzedniej rejestracji. Nie mam wątpliwości, że to także odbiło się na sporej frekwencji. Trzeba mieć na uwadze, że są agencje eventowe, które w zderzeniu z ceną biletu 500 zł/ osobę raczej zdecydują się na udział jednej osoby z teamu, niż wszystkich. Przy bezpłatnym udziale sytuacja zmienia się diametralnie i… dobrze! Mamy na sali nie tylko szefów, kierowników i właścicieli, ale także tych stawiających pierwsze kroki, dla których bycie w takim miejscu, możliwość podjęcia rozmowy, spotkania się z branżą, jest rzeczą nieocenioną.

Luz, blues i frajda

Z takim podejściem właśnie pojawiłam się na tym wydarzeniu. Z chęcią – aby dotknąć, przeżyć, przetestować, zobaczyć. Odpuścić poważne rozmowy i zająć się zabawą, tak jak uczestnicy naszych eventów. Spojrzeć na niektóre atrakcje ich oczami. Czy bawi mnie to? Czy sprawia frajdę? Czy chce mi się? Czy ci ludzie mnie przekonują i chciałabym z nimi spotkać się na którymś z organizowanych przeze mnie wydarzeń? Byłam uczestnikiem, nie organizatorem i świetnie zrobiła mi ta mała zamiana ról. Bo… nie pamiętam kiedy ostatnio (i czy w ogóle)…

Robiłam sobie śmieszne (tylko dla mnie) fotki w foto-budkach

popr

Straciłam głowę podczas kręcenia teledysku

Testowałam dziwne team-buildingowe akcesoria jak to... (zdjęcie autorstwa Artura Urbana pochodzi z galerii na fan page’u Forum Branży Eventowej)

superfun

Degustowałam dania kuchni molekularnej, prosto spod ręki Szefa Kuchni Mazurkas Catering.

mazurkas

Odkrywałam swój talent malarski i wrodzoną złośliwość (wszystko w imię integracji, Asiu!)

12527954_1116996161657725_1835266688_n

Poznawałam projekty i firmy, o których wcześniej nie miałam pojęcia. Jak na przykład warte uwagi figury stalowe firmy Great Media Solutions… i wiele innych.

12483848_1116996214991053_1831091738_n

Słuchałam prelekcji z poziomu leżaka, uświadamiając sobie jedną z istotnych prawd życiowych. Tak, moi Drodzy, rozmiar ma znaczenie!

12507575_1104332309578987_5642972260705082009_n


WARSZAWA DA SIĘ LUBIĆ (PONOĆ)

Tym, którzy chcą. Dla mnie stolica zawsze była zbyt. Zbyt duża, zbyt „miejska”, zbyt daleka, zbyt głośna i w ogóle zbyt „zbyt”. A odkąd bywam w niej częściej niż kiedyś i to na dłużej niż na chwilę dociera do mnie, że miałabym z nią prawdopodobnie tak, jak z Katowicami (kiedyś znienawidzone, dziś uwielbiane). Owszem, wciąż mam ochotę przeprowadzić casting na kierowcę po Warszawie, bo za każdym razem, gdy się tam wybieramy, odczuwam dziwny niepokój podsycany dodatkowo przez moją mamę, która snuje wizje prawie-że-utraty jednej z dwóch córek.

[-Jak wariaci tam jeżdżą, dziecko uważaj!

-Mam 30 lat, mamo…

-Ich nie interesuje ile ty masz lat ]

Rzeczywiście najgorszym elementem wypadu był moment, w którym po FBE należało wrócić do domu. Warszawa znów okazała się za daleko, jak na moją odporność, a fotoradary w Częstochowie znów zbyt czułe. Chcemy tam wrócić, ba!  wrócimy tam za rok. Tylko, no właśnie… Branżo, właściwie to dlaczego Ty się nie chcesz spotykać na południu Polski, hm?

PS. Po więcej informacji i zdjęć zapraszam na fanpage Forum Branży Eventowej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *