Dlaczego nie żałuję, że spałam ze ślimakami?

worm-1512936_1920

Nie żałuję, bo dzięki nim przeczytacie dziś o evencie, który będzie miał miejsce w 2044 roku. Albo nie będzie miał miejsca wcale. Co naprawdę nie ma znaczenia.


Wakacje. Pogoda taka sobie. Na co dzień towarzyszył nam deszcz, a jednym z kilku promyków słońca był uśmiech Hani, która przynosiła pod nasz dach setki ślimaków. Mamo, to są najpiękniejsze wakacje na świecie! krzyczała, kładąc te ślimaki na liściach, ustawiając w kuchni i łazience, polewając wodą i umieszczając w słoikach. A ja? Próbowałam zrozumieć jej entuzjazm, w rytm kropli deszczu uderzających o taras, na którym miałam zamiar przez 7 dni grillować, a nie grillowałam ani razu.

snail-1560641_1920

Co robiłam ciekawego na urlopie?

Głównie odnajdowałam w łóżku ślimaki.

 

Szukając w tym samym czasie i ukrytych ślimaków, i ukrytego sensu i celu…przeżyłam też jeden z najbardziej niesamowitych eventów w moim życiu. Bo taki z przyszłości.

Drodzy Państwo, na początek serdecznie dziękuję mojej mamie, która była przez 7 dni obrażona na świat, na pogodę i wakacyjną nudę, ale mimo to, powstrzymując odruchy wymiotne dotykała tych muszli, w których niedawno żyły ślimaki i mówiła mi „to jest naprawdę ciekawe córeczko, że one w tych muszlach mieszkają, serio!”.

To właśnie wtedy, w Borach Tucholskich, w miejscowości Tleń, 8 sierpnia 2016 roku, mając jedynie 5 lat zrozumiałam, że biologia to moje prawdziwe powołanie.

Dziękuję jej za to, że 15 lat później nie zabroniła mi wyprowadzić się z domu, kiedy zapragnęłam zamieszkać właśnie tam, po sąsiedzku z tymi wszystkimi ślimakami, żywić się korzonkami i grzybami oraz za to, że była obok, gdy podejmowałam decyzję kluczową – czy w mojej pracy naukowej poświęcić się ślimakom płucodysznym czy przedoskrzelnym.

Na cześć mojej matki nowoodkryty przeze mnie gatunek ślimaka, który ratuje ze wszystkich chorób świata, chciałabym nazwać jej imieniem. Wyrażając w ten sposób moją wdzięczność za to, że zabrała mnie z tatą na te wspaniałe deszczowe wakacje, podczas których uświadomiłam sobie, co chcę w życiu robić. I za to, że nigdy nie przekonywała mnie, żebym robiła coś innego.

(zapis fragmentu przemówienia Hanny Nitki podczas gali wręczenia Nagród Nobla w dziedzinie fizjologii i medycyny, rok 2044, mat. prasowe)

W tle zaczyna grać orkiestra, dochodzi też zapach jedzenia (firma cateringowa odpaliła bufety). Hanna odbiera nagrodę pieniężną, za którą (jestem pewna) zamiast kupić mieszkanie, czy wybudować dom, pojedzie na kolejne badania naukowe.

Jest śliczna w tej swojej błękitnej sukience, podkreślającej jej zgrabne nogi. Uśmiecha się promieniście ukazując dziurki w policzkach, a ja uświadamiam sobie,  że jej wygląd sprawia, iż pomimo wybitnego intelektu i osiągnięć naukowych, prawdopodobnie niestety nie umie się odgonić także od głupich mężczyzn. Siedzący obok mąż szepcze mi do ucha Patrz, jaką sobie córkę wychowaliśmy. Pękamy z dumy. Patrzymy ze wzruszeniem na nią stojącą na scenie, a ona na nas, siedzących na końcu tej ogromnej sali… i nagle rozlega się szloch. Uspokój się, ludzie patrzą, mówi Tomek, a ja… właśnie mam swoje pięć minut na noblowskiej gali. Widzę siebie samą jak na filmie – starsza pani w sukience dla starszych pań, pachnąca nie kulkami na mole ale wciąż Chanel Modemoiselle, wycieram łzy chusteczką i płaczę ze wzruszenia – bo przypominam sobie, że kiedy Hanka chciała tego ślimaka ze sobą wziąć do auta, żeby mógł wrócić z wakacji z nami i zamieszkać u nas na zawsze, ja próbowałam ją zaszantażować mówiąc: A co z Furby? Może mu być przykro, że wybrałaś ślimaka. Nie podoba ci się już Furby? Biedny Furby…

snail-shells-65358_1920

Haniu droga, jeśli to będziesz czytać w 2044 roku  – jest mi wstyd, że przybiłam ukrytą piątkę twojemu tacie, kiedy po 3 dniach stwierdziłaś Zaniosę go do lasu, by miał tam swój świat (ślimaka, nie tatę – choć waham się wciąż, czy nie łatwiej byłoby nam z tym ślimakiem;) ). Jestem dumna, że pomógł ci w tej decyzji nie mój głupi komentarz „jesteś dziewczynką, damą, księżniczką, nie dotykaj tych obrzydliwych ślimaków”, ale Twoja własna mądrość: las to jego prawdziwy dom i nie można mu go zabierać.

Skąd mogłam wtedy wiedzieć, że za 15 lat uratujesz od wyginięcia całą populację winniczków a za 30 – odkryjesz nowy gatunek ślimaka, który uratuje tak wielu ludzi! I zabierzesz mnie na galę wręczenia nagród Nobla, zobaczę Sztokholm i szwedzką rodzinę królewską na żywo.

Owszem – mogłam  tego nie wiedzieć, ale… mogłam się tego domyslić! Tego dnia w Tleniu.

To wszystko dzięki Tobie! Ta projekcja też…


Po powrocie z gali zapraszam do siebie Górkę, Grott  i Herisz na nalewkę…

 

(jest na to czas, bo jest jesień 2044 – po targach i przed konferencją!).

Zapraszam je wszystkie, aby pokazać publikacje z wykresami obrazującymi wyniki najbardziej spektakularnych badań naukowych mojej córki. eventy

Po pierwszej butelce nalewki zaczynam czytać na głos wszystkie teksty naukowe podpisane prof. dr hab. Hanna Nitka, a one jak zwykle skupią się tylko na tych o pozyskiwaniu śluzu ślimaków do walki ze starością, HIV, rakiem czy złamanym sercem. Miedzy tymi publikacjami i wycinkami ze światowych czasopism naukowych odnajduję też kilka zdjęć. Między innymi to z Tlenia, znad jeziora Żur, w którym 5-letnia Hania zbierała ślimaki. Na jednym ze zdjęć ja leżę na kocu a ona siedzi obok mnie ze ślimakiem w lewej ręce i z bułką w prawej. Mój uśmiech wygląda jak pełna akceptacja, więc nikomu nigdy nie przyznam się, że myślałam wtedy: nie, nie kładź mi tu tego świństwa, ja cię dziecko błagam… Wypieram to z pamięci, kiedy uzupełniam kieliszki nalewką. Dziewczyny wzdychają tylko: jak ten czas leci! to nie do wiary, że jeszcze 30 lat temu Hania przesiadywała w naszym biurze i rysowała księżniczki.

W tej wizji rano budzi mnie nie mega kac, ale telefon z telewizji. Kochanie, ktoś pyta czy po starej dobrej znajomości nie wypowiedziałabyś się jako autorytet w Dzień Dobry TVN, na temat: „Jak wychować laureata Nagrody Nobla”. Następnego dnia jadę już do studia, przed wejściem maluję zmarszczone usta na czerwono, swoją ulubioną szminką, bo chcę by prezentowały się dobrze, kiedy będę mówić: „Moja córka HANNA ciekawość świata miała w genach, ja jej trochę (troszkę, ociupinę!) pomogłam, wtedy, gdy zabrałam ją w Bory Tucholskie, do lasu, w ten deszcz. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłam, jak wiele uwagi jest w stanie poświęcić ślimakom. Wiele innych dziewczynek wyrzuciłoby je z domku na zbity pysk, ale nie ona. Ona mówiła mi „mamo dotknij, jaki on jest śliski, ciekawe czemu on jest taki śliski?”. Wtedy po raz pierwszy pomyślałam, że mam w domu naukowca”.

Przysięgam, że powiem to wszystko przed kamerami łysemu Prokopowi, albo siwej Welmann i rozpłaczę się na koniec ze wzruszenia, kolejny raz, a TVN z całego mojego pięknego wystąpienia pokaże jedynie fragment o zbitym pysku i zobrazuje to ujęciem moich łez w slow-motion (założę się, że tak będzie)

P.S. Przecież musi być w tej fascynacji ślimakami jakiś sens i cel. Prawda? Musi. Poza samym czekaniem na moment, aż przybiegnie zmęczona po to, aby się po prostu przytulić.

hanka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *