Przed 26 maja

Nie pamiętam czy w moim dzieciństwie był taki oficjalny urzędowy dzień. W moim dzieciństwie każdy dzień roku był dniem matki. Każdy poranek był dniem matki. I południe. I wieczór. I noc. (Tadeusz Różewicz)

fota29Boję się tego, że któregoś dnia się obudzę i zrozumiem, że nic dla Ciebie nie zrobiłam. Że nie zabrałam Cię na wycieczkę do Egiptu, mimo, że wiedziałam, że chcesz zobaczyć piramidy. Boję się, że nadejdzie moment, w którym przerazi mnie to,  że nie zostałam tym, kim chciałaś bym była. Że nie odwdzięczyłam Ci się za nic. Że nie spędziłam z Tobą wystarczająco dużo czasu. Boję się, że w niebie, albo innym drugim życiu, w którym się może kiedyś obie spotkamy, nie będzie Egiptu, deptaków ani Twojego rodzinnego miasta. Ani czasu, który obecnie tracimy w pośpiechu.

Jadąc dzisiaj, kilka dni przed Dniem Matki do pracy myślałam o tym, że jedno z najważniejszych wydarzeń, które organizuję w mojej pracy wypada zawsze tego dnia, w którym chciałabyś świętować swoje urodziny. Co roku Cię za to przepraszam i co roku proszę, byś to przełożyła. A Ty przekładasz.

Chciałabym Cię dzis odwiedzić i powiedzieć bardzo dużo, chociaż wiem, że słowa ugrzęzną mi w gardle. Z drugiej strony – mówię, bo jestem już dorosła i wiem, że dzisiejszy dzień jest tak samo idealny, jak każdy inny, by bez zbędnego patosu, bez łez, litanii pięknych słów i wzruszeń powiedzieć Ci, że dziękuję.

Dziękuję, że nauczyłaś mnie szacunku do Ludzi, nie do rzeczy. Że pokazałaś, że pieniądze szczęścia nie dają. Że nie powinno się płakać z tego powodu, że ludzie od nas odchodzą. Ale popłakać trochę zawsze można.

Pokazałaś mi, że kobieta może poradzić sobie w każdej sytuacji sama. A jednocześnie tłumaczyłaś, że czasami lepiej, ciekawiej i piękniej jest we dwoje. Że nigdy nie zabraniałaś mi tego próbować, mimo, że moje wybory nie zawsze były trafne.

Dziękuję za to, że nigdy nie załatwiłaś mi pracy. Nie chciałaś odbierać za mnie telefonów, ani załatwiać trudnych tematów. Dziękuję, że czasami pisałaś usprawiedliwienia z wagarów –  że rozumiałaś moją nienawiść do chemii i matematyki.

Dziękuję, że pozwalałaś mi być nie-idealną i nie-najlepszą. Że nie musiałam umieć wszystkiego, ale upierałaś się, że niektóre rzeczy powinnam umieć.

Że mówiłaś, że czasami boli, bo musi. I zapewniałaś „gdybym mogła wzięłabym cały ból na siebie” (dziś, jako matka już wiem, że to jest właśnie miłość).

Dziękuję, że w pewnym momencie życia pozwoliłaś mi odejść z domu, mimo, że jak nic (wiem to dzisiaj), to było zbyt wcześnie. Dziękuję, że pozwalałaś mi wrócić- wspierałaś, wychodziłaś naprzeciw.

Dziękuję za to, że przez lata uparcie kompletowałaś dowody na to, że jestem wyjątkowa, mimo, że ja tej wyjątkowości nie czuję. Dziękuję Ci za teczkę o mnie i setki zdjęć. Że chwalisz się mną nawet dzisiaj, kiedy mam 30 lat i mnóstwo błędów za sobą i przed sobą – w Twoim głosie zawsze jest duma, gdy przedstawiasz mnie  „to moja córka”.

Dziękuję za to, że (prawie) nigdy nie komentujesz tego, jaką jestem matką. Znam Cię i wiem, ile Cię to milczenie czasem kosztuje.

Dziękuję Ci za to, że jesteś jak rodzinny dom. Że od 30 lat tak samo gotujesz, tak samo mnie witasz, w ten sam sposób rozmawiasz przez telefon i w ten sam sposób mnie nie słuchasz. Tak samo powtarzasz w kółko te same historie i tak samo się upierasz, że nigdy ich nie mówiłaś. Tak samo dziwisz sie (od 30 lat!), że nie lubię rosołu i tak samo komentujesz „jak byłaś mała, to wszystko jadłaś”. Tak samo wzdychasz, tak samo narzekasz, codziennie na te same rzeczy. Tak samo się odgrażasz, że nie zrobisz więcej obiadu, bo nikt nie je. Tak samo go i tak robisz. Nie potrafisz przestać komentować, że za mało jem,  zbyt lekko się ubieram, zbyt późno chodzę spać i że brak snu i nadmiar pracy mnie w końcu wykończy. Całe życie tak samo powtarzasz „oszczędzaj się, dziecko”. Całe życie w ten sam sposób mnie denerwujesz, w ten sam sposób kochasz.

To, że taka jesteś, niezmienna od lat, z Twoimi zaletami przysłaniającymi wady to jeden z najbardziej stałych elementów mojego życia. Mimo, że dorosłam. Mimo, że mam już swoje dziecko.

Mamo, piszę to z perspektywy prawie trzydziestu lat, mimo, że dopiero od jakichś dziesięciu jestem świadoma tej relacji. Nie zapomniałam o tym, że nie raz powiedziałam coś przykrego, trzaskałam drzwiami, odwracałam się plecami i wybierałam innych zamiast Ciebie. Ale nigdy nie marzyłam o innej matce. I dzisiaj, nawet gdybym mogła wybierać spośród wszystkich matek świata, to i tak mój wybór padłby na Ciebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *