Not the end ?

Nie tak szybko Drodzy Państwo. Pozostaje jeszcze jedna kwestia, rzec by można: organizacyjna.

old-1130738_1920

Jeśli event to takie zdarzenie, które zaplanowano i zorganizowano pod kątem ściśle określonego celu (determinującego uczestników, miejsce, czas i rodzaj wydarzenia), to … czy eventem można nazwać także pogrzeb? Gdyby tak sięgnąć do definicji – event to narzędzie PR, poprzez które prezentować i promować można markę. Osobistą również. To taki moment, w którym marka spotyka się z jej odbiorcami w towarzystwie emocji. A trudno raczej odnaleźć bardziej emocjonalne wydarzenie, prawda? Czy mamy prawo oceniać tych, którzy stworzyli osobistą markę za życia za chęć spójnego z tą marką ostatniego pożegnania?


The last wish…?

Szczątki Gene’a Roddenberryego, twórcy serii Star Trek w 1997 roku umieszczone w miniaturowej kapsule wyleciały w kosmos (wymowne, prawda?). Rodzina Dawida Bowiego uszanowała jego ostatnią wolę i skremowała ciało, a pogrzebu nie zorganizowała wcale. Wisława Szymborska i Maria Czubaszek życzyły sobie świeckiego pochówku, bez obecności księdza ( i stało się). A nad trumną  najbardziej znanego kardiochirurga, Zbigniewa Religi zgodnie z życzeniem odegrano jego ulubioną piosenkę What A Wonderful World. Bo tak (za życia) chciał.

Bono z U2 chce, by na  jego pogrzebie było dużo płaczu i lamentowania. Musi być również dobra muzyka – Bob Dylan śpiewający „Death Is Not The End” i Lucianno Pavarotti z La Traviatą. Może ktoś życzenie Bono spełni. Szczęścia tego pośmiertnie nie miał Andy Warhol, który powtarzał kilkakrotnie, że chce aby na jego nagrobku nie było nic poza wyrazem FIGMENT. Tymczasem nagrobek artysty to płyta z imieniem i nazwiskiem oraz datami urodzin i śmierci. Co komu szkodziło, by tego dopilnować?

Andy

Pogrzeb to też prezentacja marki (?!)

Jeśli miałeś to szczęście, że zyskałeś miano żywej legendy, to zrozumiałe jest to, że chcesz by ostatnie z tobą spotkanie było godne tej marki. Jest to zapewne trudne do osiągnięcia (a po śmierci niemożliwe wręcz do wyegzekwowania), ale da się. Inspiracją dla wielu niech będzie … Graham Chapmann. Jego ostatnie pożegnanie to był niesamowity pokaz, który w świadomości odbiorców umocnił tylko markę wypracowaną za życia. Można tak umierać i tak się żegnać ze światem żywych, jak się na co dzień żyło? Cynicznie, sarkastycznie i z jajem? Można? Można.

Dobra, Cleese, miałeś zaszczyt być pierwszą osobą, która powiedziała shit w brytyjskiej telewizji. Jeśli to naprawdę jest moja uroczystość chcę, abyś był pierwszą osobą w historii brytyjskich nabożeństw pogrzebowych, która powie fuck! (Graham Chapman do Johna Cleece’a – podobno)

Mafia dba o wizerunek

W świecie poza prawem (ludzkim i boskim) jest zdecydowanie łatwiej. Podejrzewam, że pogrzebu Vittorio Casamonica mogli pozazdrościć mu koledzy po fachu. Przypominał sceny z najbardziej kultowego filmu o mafii. Były rumaki, rolls-royce, muzyka Coppoli i sypiące się z nieba płatki róż.

Wydarzenie zobrazowało siłę, jaka drzemie w mafijnym światku. Żywą nawet po śmierci. W Rzymie, prawie po sąsiedzku z Papieżem i kurią watykańską takie sceny? Smaczków dodaje fakt, że pogrzeb bossa mafii był katolicki (poprowadził go ksiądz), a oburzenie mieszkańców Rzymu, czy samego burmistrza nie zatrzymało fali zainteresowań mediów i ludzi. Temat pogrzebu podjęły media na całym świecie. Jaki sygnał wypuściły w ten sposób? Że mafia w Rzymie jest, ma się całkiem dobrze, a nawet rośnie w siłę. I wtopiła się na stałe w (pozornie) państwo PRAWA, niewiele sobie z prawa robiąc. A państwo to nie jest w stanie jej mimo chęci powstrzymać. Budzi respekt, prawda?

Ale jak ty to sobie wszystko wyobrażasz?

Kto ma dziadków czy rodziców w starszym wieku, ten wie, że nie tak rzadko zdarza się, że mają oni jakiś pomysł na swój pogrzeb. Często robią tak dlatego, że doskonale wiedzą, iż z jego organizacją będzie radzić sobie ktoś emocjonalnie rozedrgany. Plan – to sposób na to, by mu ułatwić sprawę.

Nie brakuje ludzi, którzy mają nie tylko wstępnie zarysowaną wizję (brak orkiestry, kwiatów, pogrzeb katolicki czy świecki), ale i szczegółowy harmonogram całego wydarzenia. I nie mówię tu o wykupionym konkretnym miejscu na cmentarzu. Wiedzą kogo sobie na pogrzebie życzą, a kogo nie. Mają przygotowaną playlistę i zbiór zdjęć do wspominkowego filmu dla najbliższych. Po to, żeby podczas tego ostatniego spotkania żałobnicy zapamiętali zmarłego tak, jak sobie tego życzył.

Czy to ma sens?

Fotografia pogrzebowa? Jest. Zespół muzyczny na pogrzeb? Da się znaleźć. Stypa (a więc catering, rozsadzenie przy stole gości… znaczy żałobników), transport, jakiś nocleg. Wybór trumny, kwiatów, muzyki, księdza, który poprowadzi ceremonię pogrzebową to także niełatwe zadanie. Może zgodnie z religią i tradycją pogrzeb ma swój scenariusz, ale to nie znaczy, że musi wyglądać zawsze tak samo. Jeśli chcesz by to ostatnie wydarzenie, w którym będziemy brali udział i ostatnie z tobą spotkanie zapadło ludziom w pamięci, znajdź event-plannera, który w odpowiednim czasie tak właśnie to zrealizuje.

Takie usługi swobodnie można już wykupić w Stanach Zjednoczonych i w Niemczech. W Polsce udało mi się zlokalizować jedną firmę, która się zajmuje takimi wydarzeniami i która na swojej stronie www przekonuje, że warto zaplanować własny pogrzeb po to, aby móc pożegnać się w swoim stylu.  Firma stworzyła wirtualną przestrzeń, w której można wybrać swojego Powiernika Pogrzebowego (kogoś bliskiego, o kim wiemy, że w tej sytuacji można na niego liczyć) i przekazać mu plan pogrzebu. Ostateczna jego wersja będzie dostępna na serwerze, do pobrania dopiero po śmierci bliskiej osoby.

Podobno firma ma się całkiem dobrze i działalności nie zawiesza.

Z racji wykonywanego zawodu czasami zastanawiam się, czy w ślad za wyrastającymi jak grzyby po deszczu wedding-plannerami wyrosną na rynku prawdziwi funeral-plannerzy? Trochę martwi mnie ta konkurencja.

Martwi też to, że ostatni „event” na którym będę, i prawdopodobnie pierwszy, na którym będę VIP-em (a nie?) odbędzie się poza moją świadomością. I że mogę nie mieć na to wydarzenie wpływu. No chyba, że… mój ostatni event będzie dla kogoś eventem najważniejszym.

Planuję się komuś jeszcze przydać.

Podpisałam oświadczenie woli. Mam je zawsze przy sobie, a moi bliscy w odpowiednim momencie nie zawahają się go użyć. Serdecznie Was zachęcam do tego samego.

IMAG0205_1_1

Zachęcam całą sobą i świetnymi kampaniami społecznymi, które mnie urzekły:

Po pierwsze: jedną z moich ulubionych kampanii społecznych, w ramach której w urzędach pocztowych przy pobieraniu biletu z numerem klienta w kolejce, co dziesiąty klient otrzymywał wydruk z numerem zadziwiająco wysokim. Wraz z ważną informacją.

61702 – to może być twój numer, kiedy będziesz czekał na przeszczep (źródło ).

Mnie przekonało.

zdjecie_20090216225142_339

A po drugie małą garścią ciekawych spotów:

I co? Nadal się zastanawiacie co ze sobą zrobić?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *