Multitasking czyli kobiece „wszystko na raz”

Nawet bez analizy badań amerykańskich naukowców jestem w stanie wywnioskować, że w przełączaniu się między zadaniami i koordynowaniu wielu tematów w tym samym czasie, mężczyźni wypadają znacznie gorzej od kobiet.  Wiedzę badaczy przyswoiłam samodzielnie wyciągając tak śmiałe wnioski sukcesywnie od lat, wyłącznie w oparciu o własne doświadczenie.

Businesswoman working with eight hands, representing to very busy business concept.

CZY MUSZĘ ROBIĆ WSZYSTKO JEDNOCZEŚNIE?

Multizadaniowość to coś, czym płeć piękna wyróżnia się od brzydszej i coś, czym ta pierwsza lubi się chwalić. Bo przecież jest czym. Nie każdy potrafi tak, jak kobieta wsuwać najmłodszemu dziecku do ust wypluty smoczek, średniemu naciągać spadającą z nogi skarpetę, najstarszemu odpowiadać na pytania egzystencjalne i pozdrawiać mijaną na klatce sąsiadkę. A wszystko podczas tej jednej minuty, w której  trzeba potwierdzić odbiór paczki kurierowi. Tak można i ja też tak umiem. Jednocześnie rozmawiać przez dwa telefony, notować listę zakupów, a w tak zwanym „międzyczasie” uruchamiać pralkę i zmywarkę. Kobieta szczyci się tymi umiejętnościami, a powód może wydawać się prozaiczny – są to te piękne chwile, w których naprawdę czuje się jak BOGINI.

deity-1299533_1280

Prawdziwa bogini SHIVA – ta wielka, której z tułowia wyrasta wielokrotność ramion wyciągniętych ku wszelakim czynnościom „do zrobienia na już”. Bogini wykonuje je z wrodzoną lekkością, delikatnym uśmieszkiem pogardy obdarowując domowników, którzy radzą sobie dużo gorzej. Dajmy na to (prosty przykład) taki mąż, który marnotrawi swój czas podczas posiłków. Mrożące krew w żyłach historie o braku wolnych hoteli na długi weekend w Paryżu, opowieść o romansie sąsiadki z dołu z sąsiadem z góry, czy analiza rażących braków w garderobie dziecka muszą poczekać na swoją kolej, bo kiedy mężczyzna je to znaczy, że prawdopodobnie zajmuje się wyłącznie przeżuwaniem. Kobiecie towarzyszy wtedy po pierwsze współczucie, że on „nie ogarnia, po drugie empatia, a za nią pewność, że mężczyzna robi to, co wyjdzie mu na zdrowie, a po trzecie zdziwienie, że … on nie potrafi inaczej. Że trzeba czekać na to, aż przeskoczy na kolejny fragment tego samego toru w tym swoim liniowym działaniu, a gotowość swą zakomunikuje wymownym: co mówiłaś?

TU NIE MA O CO SIĘ BURZYĆ…

…tu trzeba doceniać Matkę Naturę. Bo gdybyśmy chcieli odnaleźć źródło tych płciowych dysproporcji z pomocą przyjdzie nam historia ludzkości w oparciu o teorię ewolucji.  Podobno od zarania dziejów to kobiety (te pierwsze małpoludy nawet) musiały jednocześnie gotować, zajmować się dziećmi i pilnować ogniska, podczas gdy mężczyźni angażowali się w dużo bardziej „linearne” zadania. Znaleźć zwierzynę, złapać zwierzynę, zabić zwierzynę, przynieść zwierzynę. Zadanie-realizacja-można postawić haczyk.  Krok po kroku. A rano od nowa. Mężczyzna z początków ludzkości tak jak i ten współczesny zwykle kończył jedno zanim zaczął drugie (z tego miejsca pozdrawiam wyjątki potwierdzające regułę), a robił tak dlatego, że nie musiał udowadniać, że potrafi inaczej.

animal-1300138_1280

A W SAMOCHODZIE…?

Absolutnie nie krytykuję takiego podejścia, a wręcz przeciwnie – dostrzegam niezaprzeczalne plusy takiej postawy.  Zwłaszcza za kierownicą, za którą wielotorowo myśląca kobieta wciąż ma wrażenie, że jest na polu walki z samą sobą. Na ringu, na którym przeciwnikiem numer jeden jest czas… a przeciwnikiem numer dwa, tym najbardziej zażartym, okazuje się konieczność skupienia wyłącznie na prowadzeniu samochodu. Heloł! – Krzyczy sama do siebie (w duchu!) współczesna Shiva – Zostałam stworzona do czegoś więcej! I otwiera kosmetyczkę, i laptopa. Sprawdza maile na telefonie, wyciera szybę i kierownicę, szuka płyt w schowku, sięga po leżącą pod fotelem butelkę wody, przeklikuje się do sygnału odpowiedniej rozgłośni radiowej, a w międzyczasie telefonicznie umawia dziecku wizytę u stomatologa.

woman-41891

Uparcie chcę wierzyć, że z poczucia tej właśnie misji kobieta w tym samym czasie włącza kierunkowskaz i skręca, otwiera maskę z przodu myśląc o otwarciu wlewu do paliwa, uświadamia sobie istnienie dziur w jezdni w tej samej sekundzie, w której w nie wjeżdża, a to wszystko absolutnie nie przeszkadza jej w opowiadaniu partnerowi wszystkich zapamiętanych z dnia pracy chwil. Zachowuje się jak maleńki szczeniak – porusza się po nieznanym terenie tak chaotycznie, że pasażer płci męskiej ma wrażenie, że robi to wręcz losowo. Paradoksalnie właśnie wtedy, kiedy płci pięknej wydaje jej się, że jest posągiem człowieka na posągu świata przestaje ogarniać chaos, a zaczyna go tworzyć, czego przykłady mogłabym mnożyć, gdyby nie to, że tekst ten dedykowany mężczyznom miał być o tym, że…

Zamiast snuć teorie o babach za kierownicą warto spojrzeć na ten temat z drugiej strony

I tak dla odmiany przyjąć tą swoją babę z całym dobrodziejstwem inwentarza. Bo ta sama siła, która pcha ją w słoneczną niedzielę do robienia domowego obiadu w trakcie tworzenia wakacyjnych planów i sadzenia kwiatów na balkonie, uruchamia się w momencie, gdy jednocześnie wciska sprzęgło i gaz. Ta sama siła, która nauczyła ją, że multitasking to zaleta, sprawia, że w samochodzie kobieta potrafi ( i chce) dwie rzeczy na raz wcisnąć (co nie znaczy, że celowo… spieprzyć).

automobile-160338_1280Pytanie kluczowe jednak brzmi: czy biorąc pod uwagę ogólne rozrachunki i pakiet korzyści, jest o co kruszyć małżeńskie kopie? 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *