Jak by tu pięknie zmarnotrawić czas?

Fot. Daria Zasuń

Przesyt pracą, domem i obowiązkami wszelakimi sprawia czasami, że człowiek chciałby po prostu móc zmarnotrawić trochę czasu. Albo więcej. Po swojemu. Czy takie marnotrawienie może stać się wydarzeniem dnia? Może.

Wydaje Wam się, że jeden dzień wolnego to dużo. Wcale nie. Ale czasami wystarcza. Na to, by wstać wyjątkowo nieco później niż zwykle. Wypić kawę nie w pośpiechu. Pomyśleć, albo zupełnie nie myśleć. Halo Świecie, wróciłam z delegacji i mam dziś  dzień dla siebie. 24 godziny bez pracy, bez dziecka i bez męża. Co mnie zajmowało?

Oglądanie telenoweli od 6437 odcinka, z czasem bez dźwięku (czy nie lepiej samemu wymyślać sobie powody, o które oni się kłócą?), nadrabianie zaległości w bezproduktywnym przeglądaniu internetu, czytanie w wersji pdf. magazynu Logo – co warto kupić? O technice, modzie i stylu życia współczesnych mężczyzn (chroń mnie Boże przed tymi mężczyznami). Oglądanie ładnych zdjęć i zachwycenie, że znam ludzi, którzy takie ładne zdjęcia robią (Dario, tak to do Ciebie).  Odgrzebywanie starych maili od dawnych przyjaciół, odpisywanie na nie po latach (i nucenie Czyżykiewicza czasem do Ciebie piszę listy, choć Ty na sposób oczywisty wyrosłeś z tego, co już było…), potem kąpiel długa, z marnotrawieniem wody do woli (niech szlag trafi rachunki, może w tym miesiącu nie przyjdą), wino w wannie, a obok świece. Całkiem bez powodu. Peeling ciała i używanie balsamu z pełnym namaszczeniem, a nie jak zawsze, z pośpiechem. Refleksja, czy balsam waniliowy poza zapachem ma jakiekolwiek właściwości, które zadziałają in plus? Mam nadzieję, że są jakieś racjonalne powody, dla których warto przez tyle godzin pachnąć jak ciasto.

Następnie leżenie na kanapie, długie poszukiwanie najdogodniejszej pozycji do kolejnej aktywności jaką było kontemplowanie sufitu i dziur w ścianie (o tu trzeba by pomalować, pomyślę o tym jutro), próba odgadnięcia odległości (w centymetrach) między jedną dziurą a drugą, a potem dziwna potrzeba, by to zmierzyć i się przekonać, czy miałam rację (oczywiście, że nie miałam). Skakanie w gumę. Słuchanie zapomnianych piosenek. Szybki przegląd szafy (odkryłam dwie sukienki, w których jeszcze nigdy nie byłam), rewia mody przed lustrem (nadal nie mieszczę się w jeansy sprzed ciąży) i malowanie paznokci.

A po południu drink na balkonie – spoglądanie za okno i wyobrażanie sobie, że właśnie przepływają przeze mnie te wszystkie chmury.

Warto czasami marnotrawić czas. Czasami. Nie często. Koniecznie. Zawsze po swojemu.

Nie. Nie dam Wam namiarów na mojego dilera.

Psssst, autorką zdjęcia tytułowego jest Daria Zasuń

Odpowiedź do artykułu “Jak by tu pięknie zmarnotrawić czas?

  1. zapadazmrok

    O, tego mi brakowało. Peeling ciała i używanie balsamu z pełnym namaszczeniem. Kiedyś muszę spróbować. 😉

    Straszne są chwile gdy mam wolną chatę (co zdarza się średnio raz na 16 lat), bo z tej mnogości możliwości… nie robię nic. Bo mogę. :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *